7 rzeczy, które można wynieść z gier

26.11.2015

Usłyszałem kiedyś ciekawą anegdotę – ponoć polski nastolatek w trackie trwania procesu edukacji spędza ok. piętnaście tysięcy godzin, grając na komputerze bądź konsoli. Dziesięć tysięcy godzin spędzonych na doskonaleniu jakiejś umiejętności pozwalają na osiągnięcie poziomu zaawansowania jak u zawodnika na igrzyskach olimpijskich. Nie wiem, ile było w tym twardych faktów, natomiast niepodważalnym jest to, że ten obszar aktywności ma ogromny wpływ na kształtowanie młodych dorosłych osób, które po kilku latach trafiają na rynek pracy lub zakładają własne firmy. Stąd także wypłynęła chęć analizy tego, czy z gier sam wyniosłem jakieś konkretne przemyślenia bądź praktyki. Oczywiście proces ten nie polega na natychmiastowym pozyskiwaniu wiedzy, nikt nie odkłada pada i myśli sobie „dziś nauczyłem się xyz”. Chodzi bardziej o pewne zachowania, przyzwyczajenia czy nawyki które kształtowane są poprzez kilkadziesiąt/kilkaset godzin spędzonych w danym środowisku.

 

  1. Tribal Wars/Plemiona – bądź cierpliwy i graj zespołowo.

 

Gra przeglądarkowa, w której chodzi o to, aby rozwijać swoją średniowieczną wioskę i podbijać wioski innych graczy. Gracze zrzeszają się w tzw. plemiona, a grę wygrywa plemię, które zdominuje najwięcej (często ponad 70%) wiosek w grze. Nie jest to proste, ponieważ tych wiosek są zwykle tysiące, więc zajmuje to wiele miesięcy czy nawet lat. Taki proces z jednej strony przyzwyczaja do cierpliwości, ponieważ realizacja ambitnych celów wymaga czasu. Nikt w kilka tygodni nie zbuduje firmy wartej X milionów złotych (chyba, że dokładnie tyle inwestuje na start). Dodatkowo Plemiona przyzwyczaiły mnie do gry zespołowej – można być największym samodzielnie działającym hardkorem w swojej okolicy, ale będzie to na nic, jeśli kilku przeciętnych sąsiadów skrzyknie się aby nam dokopać.

 

  1. The Sims – tworzenie to najlepsza rozrywka

 

„Raz w simsy to nie pedał”, jak można zobaczyć w kilku memach. Dla osób nieznających marki – jest to pewnego rodzaju symulator życia: tworzy się dom dla swojej postaci, znajduje jej pracę, wpływa na jej relacje z sąsiadami itp. Większość osób kojarzy pewnie kod „rosebud”, który dodawał nam gotówki bez konieczności pracy – taki trochę amerykański kredyt subprime :) Wtedy zaczynała się „zabawa”, czyli budowanie i wyposażanie rezydencji według tylko i wyłącznie wyobraźni autora. Jak już zbudowało się wielki dom, z basenami, saunami, wieżami, fosami i fantazyjnym ogrodem, wtedy zabawa się kończyła. Oczywiście można było grać dalej, natomiast nie było to już ciekawe. Podobnie jak z rozwijaniem firmy – najfajniejsza część to tworzenie, proces kreacji, dlatego bardzo wielu startupowców po rozwinięciu firmy do dużych rozmiarów poszukuje kolejnych projektów, w których będą mogli skupić się ponownie na tej fazie. Skupiaj się więc na tym, aby Twój biznes się rozwijał, to nuda nigdy Ci nie grozi.

 

  1. Morrowind – świat jest ogromny

 

Morrowind był całkowicie nowym doznaniem dla milionów graczy, ponieważ dostarczył gigantyczny świat do eksploracji – liczne miasta, setki grobowców, zamki, jaskinie. Można było otworzyć każde drzwi, zabrać każdy obiekt mieszczący się do torby. Można było spędzić setki godzin nad tą grą i cały czas odkrywać coś nowego, spotykać nowe postacie oraz coraz silniejszych przeciwników. „Świat jest mały” – taki tekst niejednokrotnie słyszałem, jednak z całą stanowczością się nie zgadzam z tym stwierdzeniem. Świat jest ogromny! Jest na nim wystarczająco dużo miejsca na praktycznie każdą działalność, jest wystarczająco dużo potencjalnych klientów dla każdej firmy – możliwe, że po prostu nie ma ich w Twojej okolicy, ale nie znaczy to, że np. firma z Tajwanu nie będzie zainteresowana Twoją ofertą.

 

  1. GTA V – buduj długodystansowe plany i strategie

 

GTA V było chyba jedną z najbardziej wyczekiwanych gier w historii. Wszystko pięknie – grafika piękna, fabuła ciekawa, świat do zwiedzania dość spory, świetnie spędzony weekend po premierze. Niestety, ale tylko weekend… Gra, chociaż stworzona na najwyższym poziomie, posiada krótką fabułę. Może dla „PC Master Race” są przewidziane dodatkowe bajery, ale miliony graczy „konsolowych” mogło się rozczarować… Podobnie w biznesie – dobrze jest posiadać plan i horyzont działań maksymalnie długi i szeroki, aby za szybko nie skończył nam się np. rynek. Im większy rynek, im więcej możliwości dopasowania naszej działalności do innych potrzeb potencjalnych klientów, tym lepiej, ponieważ wtedy nie tworzymy sobie sztucznie niskiego „sufitu”.

 

  1. Counter Strike – stawiaj na najlepszych

 

Klasyka. Swoisty Dodge Challenger wśród gier. Fabuła prosta – z kolegami tworzymy team i musimy wystrzelać przeciwny zespół. Jaką wartość taka gra mogła przekazać? Przede wszystkim uczyła stawiania na dobrych zawodników. Jeden dobry kolega w zespole był zdecydowanie skuteczniejszy niż kilku przeciętnych. Wycinał noob-ów, wyciągał kamperów z ciemnych kątów itp. To bardzo wyraźnie przekładało się na wyniki zespołu. Podobnie w biznesie – lepiej mieć dwóch mega zaangażowanych ludzi w zespole identyfikujących się z firmą i jej celami, niż pięciu takich, dla których to jest tylko praca do odklepania w godzinach 08-16.

 

  1. Tekken – każdy ma swoją specjalizację

 

Przez kilka lat mieszkałem w internacie – jedną z naszych częstych rozrywek było granie z kolegami na konsoli. Dużo osób, sprzętu mało, także decyzja strategiczna  – gra multiplayer z częstymi zmianami graczy. Tekken nadawał się idealnie – runda  średnio trwała dwie minuty. Po jakimś czasie każdy miał swojego ulubionego zawodnika, którym grał coraz lepiej. Oczywiście z czasem można było nauczyć się dodatkowych kombinacji innymi postaciami, jednak koniec końców najlepiej grało się tylko tym jednym konkretnym. Podobnie w życiu zawodowym – można nauczyć się bardzo wielu różnych rzeczy, ale nie opanujemy wszystkiego do poziomu mistrzowskiego. To, że ktoś jest świetnym programistą świadczy o tym, że świetnie programuje, ale prawdopodobnie nie zna się na marketingu ani finansach. Może posiadać wiedzę na te tematy, ale nie będzie to odpowiednio zaawansowany poziom, który można nazwać eksperckim. Do tych pozostałych dziedzin należy po prostu zebrać odpowiedni zespół, który będzie się kompetencjami uzupełniał. Nie staraj się udawać Leonarda Da Vinci – bądź dobry w tym, w czym się specjalizujesz, ale nie bierz na siebie wszystkiego, bo nie zrobisz tego wystarczająco dobrze.

 

  1. Skyrim – otoczenie też się rozwija

 

Pierwsze starcie z np. Draugr Death Overlord, gdzieś przy 15 – 16 levelu było tragedią. Kombinowanie, skakanie, kilka zaklęć, sterta eliksirów, dałem radę. Przy 30 – 35 levelu okazało się, że nie jest wcale dużo łatwiej. Powód? Większość przeciwników jest coraz silniejszych (levelują), wraz z rozwojem naszej postaci. Pierwszy raz trafiłem na coś takiego w grze, ale oddaje to bardzo ważną właściwość. Otoczenie ciągle się rozwija. Konkurencja, dostawcy, potencjalni klienci, rynek, są bardzo dynamicznym środowiskiem. Wiele nowoczesnych „technik” rozwijania startupów (customer development, lean startup) przedstawia strategię polegającą na jak najszybszym wejściu na rynek z ofertą. Dlatego, że w biznesie trzeba chwytać moment, czyli wykorzystywać nadarzające się okazje. Dlatego warto także odświeżać kontakt z bardziej ambitnymi osobami, bo możliwe, że w tym momencie są dla nas bardzo atrakcyjnymi partnerami biznesowymi.

 

Partner Zarządzający Region AIP Gdańsk Olsztyn

AIP Bydgoszcz
kom. 576 603 103
e-mail. aipbydgoszcz@inkubatory.pl


Wyższa Szkoła Gospodarki
ul. Garbary 2, budynek E, 85-229 Bydgoszcz


Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy
ul. Kaliskiego 7, budynek 2.1, p. 22 i 23, 85-796 Bydgoszcz


Collegium Medicum
ul. Jagiellońska 13-15, bud. KIS, p. 3, 85-067 Bydgoszcz


Uniwersytet Kazimierza Wielkiego
ul. Ogińskiego 16, pokój 606-609, 85-092 Bydgoszcz

AIP Toruń
kom. 576 603 103
e-mail. aiptorun@inkubatory.pl


Wyższa Szkoła Bankowa
ul. Jana Dekerta 26, 87-100 Toruń